No i w końcu doczekaliśmy się dzieci. To znaczy ja się doczekałem.
Tak jak obiecał Bóg, poród był bardzo trudny i w trakcie drugiego Ewa zapadła na bardzo dziwną, nieznaną mi chorobę. Z dnia na dzień była coraz słabsza i kiedy nasi synowie mieli jakieś 6 lat, umarła. Zostawiła mnie, samego na tym świecie, z dziećmi ,które nie potrafiły zrozumieć co stało się z ich matką. Zostawiła mnie samego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz