niedziela, 4 października 2015

Życie poza Edenem. Ewa

Nie było nam łatwo przyzwyczaić się do realiów nowego życia. Dużo chorowaliśmy i czasem wiele dni chodziliśmy głodni. Oczywiście w końcu wyszliśmy na prostą, ale nie było to łatwe. Chcieliśmy osiągnąć zbyt wiele w zbyt krótkim czasie.

Praca, polowanie i utrzymywanie domu w stanie, który pozwalałby żyć w nim w miarę wygodnie... to wszystko było trudne do wykonania a przecież byliśmy sami.

Dlatego często wieczorami wspinałam się na wzgórze nieopodal domu i oglądałam zachody słońca. Do końca swojego życia uważałam, że zachody słońca są pełne magii i tajemnic. Lubiłam patzreć jak ten czerwony olbrzym leniwie chowa się za horyzont by ustąpić miejsca srebrnej kuli Księżycowi. Wtedy Adam wołał, abym wróciła do domu, bo robi się zimno.

I zawsze wracałam. Dzień w dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz